
(wearing: Sugarpills sweatshirt, no name shorts, H&M sneakers)
Powiedzieć, że nie lubię pojedynczych trendów to trochę jak powiedzieć że nie lubię czekolady. Owszem, dawka kalorii po każdym jej kęsie jest zabójcza, ale jaka przyjemna! A ostatnia największa tendencja? Holografia. W sumie nie wiem dlaczego furrorę robi mieniący się plastik rodem z Gwiezdnych Wojen (aczkolwiek Gwiezdnych Wojen nigdy nie oglądałam i nie zamierzam to przeżyłam trwające cztery lata ogromne zafascynowanie mojego brata tymże filmem, więc mniej więcej kojarzę kim jest Luke Skywalker czy Obi Wan Kenobi, wiem, że Yoda mówi jak ja w poniedziałkowy poranek. Aha, i Chewbaccę lubię, ale to pewnie przez jego śmieszne owłosienie). Zalety? Srebrny materiał mieniący się we wszystkich kolorach tęczy świetnie ożywi każdy strój. Mnie najbardziej podoba się na butach, tutaj w bardziej streetowej wersji, ale już mam w głowie plany na bardziej elegancki zestaw. Widziałam też holograficzne kopertówki, a nawet spodenki (co do spodenek nie radzę chodzić w plastikowym materiale, chociażby ze względu na wygodę).Saying that I don't like fashion trends is like saying that I don't like chocolate. Of course an amount of calories in each bite is killing every woman but tell me how plesant it is! And the last biggest trend? Holographic. Honestly I don;t know why wearing colourful plastic pieces of clothing like in Star Wars (I have never watched that movie but I can assure you that because of my brother four-years-lasting passion for Star Wars I can recognise Obi Wan Kenobi or Luke Skuwalker and I know that Yoda talks like me on a Monday morning. Oh, and I love Chewbacca, but it's propably because of his nice hairstyle. On face) is so in. Advantages? It can completely change your whole look, make it more colourful and happy. I love it matched in rather street and loose combinations but I already have some ideas for more classical and smart look with those sneakers (bought on H&M sales for 30 PLN, not to mention). I have also seen holographic clutches (how cool is that?) and shorts (eh, I wouldn;t advice to actually wear that.. if you don't enjoy spending whole day in plastic, of course).



I hope your wifi dies. Czyli idealny dowód na to, że ubrania mogą nieść jakieś przesłanie. Jeszcze jeden dowód na to, że możemy wyrażać przemyślenia właśnie za pomocą ubioru. W tym przypadku gdy zobaczyłam ten słodko sarkastyczny napis, wiedziałam, że to model dla mnie. Chyba wszyscy przeżyliśmy kiedyś tę wielką tragedię, godną miana katastrofy gdy zabrakło internetu vel. światła. Osobiście codzienne przesiadywanie w sieci trochę mnie nudzi, wolę iść gdzieś ze znajomymi lub przeczytać dobrą książkę. Jednak z internetu czerpię większość nowinek, głównie modowych. A nawet najgorszemu wrogowi nie życzę nagłego odcięcia wifi. Chyba że będę zła.
I hope your wifi dies. Another proof that clothes can show our feelings and say out loud our thoughts. When I first saw that inscription I loved its sweet and sarcastic taste so I knew it was made for me. I think we all have experienced an Internet shortage so we know how terrible it is (oh, I have to check what's going on on Facebook, I have to send an email ect.). Personally I prefer to go out with friend or read a good book than sit in frond of the screen but I also have to admit that most of my fashion knowledge comes form that source. So.. I don't wish that wifi died to any of you. If I'm not pissed off.






A na koniec małe sprostowanie. Nie, nie radzę Wam ulegać trendom. Nie, nie radzę Wam wszystkiego kopiować. Już niedługo mam nadzieję opublikować kilka słów o jakże zgubnym dążeniu do byciu na czasie. Ale mieniące się buty i tak mi się podobają!
And some conclusion at the end. No, I don't advice you to follow the trends. It really isnt't sensible and you'll lost your own style then. I'll try to talk to you more about it in some of my another notes, so stay updated! (But I love those shoes anyway).