4/11/2016

Welcome to te jungle

Pamiętam, że kiedy wszyscy fascynowali się bluzami w nadruki galaxy, mi najbliższe były sukienki z kołnierzykiem i trampki (mhm, jak to mówią, upodobania się zmieniają). Ostatnio odkryłam jednak, że nawet i sportowa bluza, ciekawie zaprojektowana i z przyjemnego w dotyku materiału może wpisywać się w zadowalające mnie i moje poczucie estetyki kanony. Podobnie było z tą różową z odkrytymi plecami, dzisiaj jednak mam na sobie mojego nowego ulubieńca jeśli chodzi o 'mam 5 minut do wyjścia na autobus, a w głowie prędzej świtają mi daty historyczne niż modowe inspiracje'. 

Początkowo planowałam sesję w białych dzwonach, w otoczeniu tak idealnym, że najchętniej robiłabym tam zdjęcia jak najczęściej (ci z Was, którzy są ze mną dłużej pewnie kojarzą moją dziwną miłość do palm, palmiarni, liści, ananasów i, generalnie mówiąc, tropików). Jednak jako że ostatnio brakuje mi stylizacji, które większość dziewczyn ubrałaby bez większych konfiguracji (a dzwony, bądźmy szczerzy, to nadal ciężki orzech do zgryzienia, w szczególności dla osób nieśmiałych w tych kwestiach) wybrałam zwykłe, szare cygaretki, czyli ostatnio moje ulubione (szkoda, że lekko przyduże) spodnie. Wygrały nawet z klasycznymi rurkami high-waisted, więc sądzę, że tytuł zasłużony. O, i byłabym zapomniała! Włosy to dzieło mojej przyjaciółki, mam wrażenie że ostatnio dosłownie k a ż d a  dziewczyna się tak czesze (Kylie Jenner i jej wpływy robią swoje), ale sami przyznajcie, że całkiem nieźle współgrają z całością? 

xx

Ps. Jak czytam to co piszę, to zdecydowanie czuję, że się odzwyczaiłam. Ale jestem aktywna na innych social media regularniej, więc wpadajcie! :)




Sheinside jumper, Nike Huarache shoes, Zara pants

3/29/2016

Don't be afraid to sand out

Chyba nic mnie nie usprawiedliwia do tak dużej absencji i braku nowych artykułów, ale przyzwyczaiłam się chyba do egzystowania aby do maja. Jak już przekroczę tę magiczną granicę, tak zwanej, ekhm, dojrzałości, zbiorę się, żeby wszystko Wam opowiedzieć ;). A tymczasem przypadkowo (nie pytajcie czemu zapisałam arkusze maturalne w folderze ze stylizacjami...) natrafiłam na jedną z dwóch, niepublikowanych jeszcze, części sesji, którą zrobiłam razem z Kasią w lutym. Miałam zamiar darować sobie pokazywanie jej światu, aż stwierdziłam, że w sumie dawno nie drażniłam "hejterów", a ta sesja to idealny powód do wypisywania negatywnych opinii, w końcu ani trochę nie wpasowuje się w kanony obowiązującego piękna, czy ubioru. Tak więc wyjaśniam - uwielbiam trend na opaski noszone na szyi, zaczerpnięty z lat 90', zmywalne tatuaże były hitem zeszłorocznych festiwali muzycznych, a kombinezon mam zamiar nosić przez pół lata, nie ma chyba nic bardziej przewiewnego i wygodnego. Nie boję się inności - to próbowałyśmy przekazać zdjęciami. Dajcie znać co sądzicie :)





3/26/2016

Double belt

Odkąd pamiętam, chciałam fotografować na KARDISE jak najwięcej mojego ubioru codziennego, kiedyś nawet założyłam sobie kalendarzyk z misją co najmniej trzech sesji tygodniowo. Zazwyczaj jednak kończyło się to podobnie - brakiem czasu, fotografa, sprzętu i komentarzami zarzucającymi pokazywanie tej samej rzeczy kilkukrotnie. Ale to właśnie chciałam pokazywać - te same rzeczy na wiele sposobów, zawsze w innym zestawieniu, przez co nigdy mi się nie nudziły, tak przecież robię na co dzień, żeby nie wpaść w rutynę "7 outfitów stosowanych na przemian". Tak więc dzisiaj sukienka, którą widzieliście jesienią, którą wzbogaciłam o dwa czarne paski (trochę w stylu 3.1 Philip Lim), dzięki czemu linia talii stała się bardziej podkreślona. A z racji tego, że pojawiło się w końcu wiosenne słońce wyciągnęłam swoje okulary a'la Miu Miu kupione w wakacje na Portobello Road Market. Szara panterka idealnie wpasowała mi się w kolorystykę i nawet nie gryzła się z płaszczem, który był tak eksploatowany zimą, że jeden z guzików zdezerterował. Spokojnie, uprzedzę komentarze - tak, już go przyszyłam ;)  
Wesołych Świąt Wielkanocnych i mam nadzieję, do usłyszenia niedługo!
xx