11/17/2014

Silver skirt | Pictures in the dark

Czasami tak bardzo chcę Wam coś pokazać, że zbieram się z publikacją dłużej niż zwykle. Nie wiem czy wynika to z dziwnego namaszczenia, którym otaczam dzisiejsze zdjęcia jak i ubrania, które mam na sobie, a może ma to związek z faktem, ze im więcej czasu mija od tworzenia kontentu, tym bardziej o nim zapominam i traktuję jako już nieaktualny.

Szkolne imprezy zaliczam do tych nieco kiczowatych okazji, gdzie nie do końca wiadomo co założyć (jeszcze gorsze są wesela, ale to już oddzielna historia). Czas do połowinek odliczałam już dawno, a sukienki nawet nie zamierzałam szukać w sklepach. Bo co bym tam znalazła? Mała czarna od razu odpada - dobrze wiecie, że nie lubię czerni i cenię sobie rzeczy wyjątkowe. Zależało mi na wyjątkowej i unikatowej sukience. Stanęło na spódnicy, którą miałam okazję oglądać na sierpniowym pokazie Pawła Androsiuka. Jeszcze oglądając kolekcję w wakacje śmiałam się z jej materiału przypominającego puchową kurtkę (tak przy okazji - idealna spódnica na zimę, przynajmniej człowiek w takiej nie zmarznie!) i zastawiałam się, czy aby na pewno będę się w niej czuła dobrze. Jest wielka, więc góra musiała być obcisła i stonowana, podobnie jak buty. Zostawiam Was ze zdjęciami!

Sometimes I want to show you some of the posts so bad that I get stressed out about publishing them and then wait so long they're no longer actual. Today's article is special for me since it's my pre-prom outfit I was wearing for one of the best nights of my life. I danced all evening long till I could barely stand on my legs and felt overwhelemed with all those smiles and hugs. Coming back to my outfit, you know I hate boredom. People asked me if I felt okay in this skirt and my answer was like: ekhm, I would feel strange if I wore a little black dress! Really, I'm the lover of being unique and special and obviously I didn't want to look like all the other girls. I aked Pawel Androsiuk to prepare a skirt for me ecpecially for the occasion, so he sew it in between his classes at the Fashion Departement in Antwerp Royal Academy, where he's currently studying. It is a real work of art and it will always have a special place in my warderobe since I love it totally. I hope you like those pictures taken in the dark (aghhh hate the early sunsets!!!).





skirt: Pawel Androsiuk, shoes: Totem, top: Topshop

11/14/2014

Kardise | Special make-up video


Jeśli to czytacie, oznaczać to musi, że po kilku wieczorach zmagań, krzyku, przeklinania Internetu "w mojej wiosce", wyrzucania routera przez okno i ponownego go podłączania, dwóch nocach przesyłania na YouTube i renderowania... TAK. W KOŃCU SIĘ UDAŁO.

Z bloga wiecie, że lubię mówić. Zdarza mi się paplać bez sensu, nawijać o niczym i rzucać hasła, których nie wypada wypowiadać na głos. Jakiś czas temu zaczęłam oglądać niektórych zagranicznych vlogerów, ale jakoś nie czułam ani potrzeby nagrywania filmików, ani nie miałam też odpowiedniego sprzętu. Jednak korzystając z okazji i obecności Ani wraz z jej Cudownym Aparatem u mnie w domu, postanowiłam przygotować Wam coś więcej niż tylko zdjęcia (które ukarzą się niebawem). Miłego oglądania!
PS. Jakby kogoś nudziły poszczególne etapy makijażu - przewijajcie do bloopersów, ja tak zawsze robię! :)
PS2. Jeśli Wam się spodobało, możecie dać mi znać czy chcielibyście zobaczyć jeszcze jakieś filmiki od czasu do czasu i jeśli tak, to o czym!

11/09/2014

Layers on layers

Biorę do ręki telefon i gdzie nie spojrzę, czy to na zdjęcia na Facebook'u, Tumblrze, Instagramie, wszędzie dziewczyny ubrane idealnie jesiennie - warstwowo. Brzmi zwyczajnie? Nie wiem jak Wy, ale ja jestem beznadziejna jeśli chodzi o stroje z użyciem większej ilości elementów, takich jak płaszcze, szale i wystające gdzieniegdzie skarpetki. Cóż, poważnie zastanawiam się nad długoterminową hibernacją w L.A. (wersja dla ubogich - moje łózko i ciepły koc) (koce zdecydowanym liderem w tematach do przedyskutowania na blogu). Tym razem na zdjęciach jestem ubrana tak ciemno, że aż sama siebie nie poznaję. Czarne rurki z przetarciem (stworzonym w ciągu 30 sekund przed wyjściem do szkoły w akcie desperacji) w towarzystwie za dużej marynarki w paski niczym u Stelli McCarney, płaszcza oversize i moich najnowszych butów, do których kupna przybierałam się zdecydowanie za długo to mój mundurek w ostatnich dniach. Poszukiwania czegoś kolorowego na zimę czas: Start.

Whenever I pick my phone to look through Instagram, Facebook or Tumblr feed I always see perfectly dressed girls in autumn layers. I personally am a total sucker when it comes to wearing some more textures than shorts and a Tshirt, like coats, scarves and socks sticking out from the brown boots. Well, I'm honestly cosidering hibernating in L.A. for the rest of my life (or in a version more likely to happen - my bed under the blanket) (blankets being the topic no. 1 on my blog). This time I'm wearing something more dark than usual. Skinny pants with a little hole on the knee made on the spur of the moment when I was rushing for school, my mum's oversize black coat and Stella-McCarney-wannabe holographic shoes which I wanted to buy for a while now are my current unfirom for the gloomy days. Now I need to find something more bright to wear in winter, keep you fingers crossed (yep, I'm hopeless at buying coats)!



PS. Ostatnie zdjęcie potraktujcie jako mały bonus. No i wiecie, ja się często uśmiecham. Tylko nie na zdjęciach. Miłego tygodnia!

PS. Treat the last picture as  some king of a little bonus. Let the smile be with you!

(ph. Anna Dalidutko, wearing: Zara pants, DeeZee shoes, sh jacket, H&M coat)

11/04/2014

Fading colours

Właściwie nie wiem, czemu te zdjęcia nie zostały jeszcze opublikowane. Zrobione grubo ponad miesiąc temu czekały na swoją kolej, potem chciałam je usunąć, dziesięć razy stwierdziłam, że w tej spódnicy, jakbym nie stanęła, będę wyglądać po prostu źle, potem jednak wracałam do tego białego tła (w tejże roli opuszczony barak/sklep/magazyn/whatever) i chciałam podzielić się z Wami chociażby jednym ujęciem. Nie ważne co napiszę i tak przeczytam w komentarzach o dziwnych marszczeniach na brzuchu. I nie, to nie moje ciało, a frustrująco-obraźliwy materiał, który zazwyczaj wygląda w porządku, a na każdym zdjęciu dziwacznie. A ja siedzę sobie, kontempluję bezwiednie zapętlone w nieskończoność piosenki , patrzę na to i dochodzę do wniosku, że chyba jednak nie warto udawać i próbować na siłę uzupełnić swoją szafę tzw. "bazami". Bo ja nigdy nie miałam klasycznej czarnej spódnicy. Kiedy trafiłam na tę z interesującymi przeszyciami z zamków postanowiłam spróbować, ale nie szkolnie, na rozpoczęcie roku - w wersji na co dzień, z za dużą, luźną koszulą i trampkami. Sprawdziła się, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to nie do końca moja bajka. I tak wisi sobie na wieszaku, a ja jak ją założyłam raz, tak więcej chyba tego nie zrobię. 

Well, I honestly have no idea why those pictures haven't been published yet. We took them over a month ago and they were waiting for so long on my hard disk, I eeitherwanted to delete them and share them. Every time I took a glimpse of them on my computer's screen I wasn't sure. The thing is, I've never owned a classic black skirt and decided to once play with it and buy this midi zippered one. But when I'm looking through the pictures I can't stop thinking about how awful the material looks on my tummy, like, I'm not that fat, it's this baggy shirt in it and all! But then I thought that everybody makes mistakes and I should share with you guys all my visions and thoughts and even if I look, let's say it: not particularly flattering in it, I like the way it matches the colourful baggy shirt. What do you think?




(ph. Agnieszka Żdanuk, wearing: Guess heels, Zara shirt, sh shirt)