3/25/2015

My phone finally looking good & other confessions

Zauważyłam jakiś czas temu, jak ważną częścią naszej codzienności jest zwyczajne otaczanie się ładnymi rzeczami. Jak tylko mam ku temu okazję, potrafię spędzić dzień w piżamie, okularach (tak, noszę okulary), które dawno nie widziały chusteczki i płynu do mycia, z niepoczesanymi włosami. Szczególnie udzieliło mi się takie zachowanie w ostatnich tygodniach, gdy starałam się każdą wolną chwilę poświęcać na naukę i za całe sprzątanie uznawałam wyniesienie z pokoju stosu kubków raz na kilka dni. Jednak nawet na pozór zwykła czynność jaką jest związanie włosów, czy przemycie twarzy potrafiła zdziałać cuda w momencie, gdy przestałam odróżniać dzień od nocy. I nie mówię tutaj bynajmniej o nieosiągalnej utopii jaką jest istnienie w świecie rodem z Instagrama, z pięknie ułożonym jedzeniem i białymi meblami, ale o małymi oznakami, że nam zależy na jakiejkolwiek estetyce.

Z telefonem spędzam dużo czasu dziennie (ah, zabrzmiało nieomal romantycznie!). Właściwie komputer włączam tylko, gdy przygotowuję coś na bloga lub piszę wypracowania maturalne, więc większość działalności internetowej załatwiam właśnie za pomocą tego skromnego urządzenia. I tak samo jak z zaniedbanym wyglądem czy stanem mojej poplamionej piżamy - stwierdziłam w końcu, że nawet drobne udogodnienia, czy ozdóbki mogą sprawić, że trywialne sprawdzanie rozkładu autobusów będzie przyjemniejsze. Nie jestem posiadaczką iPhone'a, zazwyczaj zadowalam się jakimiś prostymi modelami z niższej półki, które - adekwatnie do swojej ceny - szybko się zużywają. Wiąże się to też zazwyczaj z faktem, że ciężko o ciekawą obudowę na niepopularny, tani telefon. Stwierdziłam więc, że nadruk wykonam sama. Chciałam, żeby było to koniecznie coś związanego z modą. Przeglądałam swojego tumblera w poszukiwaniu ulubionych obrazków, ale mam ich tak wiele, że już miałam zamiar zamówić po prostu jakiś popularny wzorek, kiedy przypomniałam sobie o jednej z moich ulubionych postaci świata mody - fotografie street fashion Bill'u Cuninghamie. W filmie dokumentalnym nakręconym o nim i jego pracy powiedział kiedyś: Fashion is the armor to survive the reality of everyday life. Zdaję sobie sprawę jak sztampowo to brzmi, ale jednocześnie zgadzam się z tym, a sam Bill wydaje mi się jednym z tych ludzi, których spotykasz na swojej drodze i od razu idziesz z nimi na kawę w jakieś klimatyczne miejsce, a tematy do rozmowy nigdy Wam się nie kończą. O ile chodzi się na kawę z panami po osiemdziesiątce, którzy znają się z Anną Wintour, Grace Coddington i Anną Dello Russo.
Nie mam ulubionego domu mody, ale kiedyś bardzo chciałam mieć bluzę Kenzo (pamiętacie ten hit street style, zielona bluza z głową tygrysa?) i, jako że z natury mówię dużo, znajomi zaczęli kojarzyć tę markę i tak już zostało, że przy składaniu życzeń często słyszę 'i żebyś miała ubrania od Kenzo' (całkiem kusząca myśl, nie powiem, że nie). Tak więc, jako że nie mogę zamówić oryginalnej obudowy z ich sklepu internetowego z racji na mój telefon i to, że nie chciałam nosić podróbki, wkleiłam ich charakterystyczną, kolorową panterkę na brzegach obudowy, żeby nikt nie miał wątpliwości do kogo ona należy (wyróżnia się na tle jednokolorowych telefonów, zdecydowanie).

A Wy? Przywiązujecie uwagę do zwyczajnych rzeczy Was otaczających? Ja mam wrażenie, że nawet równo poukładane książki, zapalona świeczka w pokoju czy kwiaty w wazonie znacznie poprawiają mi humor. Jakieś ciekawe obudowy dostępne na nie-iPhone'y? 

3/22/2015

Black, white, red

Nareszcie wyszłam z łóżka zapełnionego notatkami i pokonałam odległość do pokoju z komputerem, którego nie odwiedzałam jakieś dwa tygodnie. Miałam te zdjęcia na aparacie już od jakiegoś czasu i chociaż robione naprędce, bardzo mi się podobają. Ludzie prześcigają się w tworzeniu swoich stylizacji na dzień bez weny, a co zabawne - moja wersja daleko różni się od obcisłych spodni i luźnego T-shirtu, bo wygląda mniej więcej tak. Przyduże futro, ochrzczone roboczo zebrą towarzyszyło mi przez większość okresu zwanego potocznie zimą, jednak zimy (bynajmniej) w tym roku nieprzypominającego. Spodni nie nosiłam natomiast już bardzo dawno, ale rano, spiesząc się na próbę chóru, z racji tego, że dwie pary które noszę na okrągło wylądowały w praniu, złapałam za te. Całość niezamierzenie wyszła odrobinę w klimacie, który pokochamy wszyscy tego lata. I tak, zdaję sobie sprawę że zabrzmiałam jak marnie wypełniająca swoją rolę pani w reklamie pasty do zębów. Jednak słowa lata 70te, boho, hippie, frędzle, kapelusze, przewijają się tak często na wszelkiej maści blogach, portalach i gazetach, że nie mam wątpliwości - tylko to dostaniemy w sklepach w najbliższym sezonie. Nie żebym miała coś przeciwko, całkiem mnie ta perspektywa cieszy, ale tylko ostrzegam. I szukam zamszowej spódnicy o cenie mniej zawrotnej niż ta w Zarze. Do usłyszenia! :)

--------

I've finally scrambled out from my bed full of notes and books (please don't ask how my exams went, just please) and this is propably my first time in front of computer since two weeks. I took these pictures a while ago but they're still satisfying so I wanted to show you some of those. People often show their versions of the outfits for an off day, but funny fact is, I'm not the one that wears skinny black jeans and a baggy tee on a day like this. Actually, what you're looking at is one of those days, when I was rushing for the choir rehearsal and since my favourite pants were dirty I grabbed those embelished ones. Also threw my fake zebra fur and a hat, not thinking about the result, but looking at it in the mirror I decided I want you to see the whole outfit. Accidentally, it went quite in current ashion since this whole 70's, boho trend going on. Just letting you know, all you're gonna find in shops this season is connected to bohemian feeling, so get ready, summer is just round the corner! Talk to you soon, xx.


wearing: Zara shoes, H&M pants, Bershka fake fur

3/15/2015

White combo and comfy sneakers

Biały to zapewne mój ulubiony kolor. Ludzie twierdzą, że to czerń jest ponadczasowa, zawsze elegancka i pasująca na każdą okazję. Jednak moją (trudną) relację z najciemniejszym odcieniem znacie, więc nie będę się powtarzać - hej, świat jest kolorowy, po co ograniczać się tylko do pogrzebowej barwy? Kwiaty kwitnącej wiosną wiśni, lody waniliowe, śnieg na Boże Narodzenie, to wszystko łączy się z bielą. A co ciekawe, bardzo ważnym elementem postrzegania przez nas ubioru jest własnie psychologia i osobiste skojarzenia. Ja najbardziej lubię ją w połączeniu (jak tutaj) z niebieskim lub z beżami (objaw tegorocznej manii na zamsz). Zestaw który mam na sobie pożyczyłam z szafy przyjaciółki (jeśli ktoś byłby zainteresowany - nałożyła go raz i z tego co wiem chciałaby go sprzedać, więc piszcie śmiało). Znacie polskiego projektanta Michała Pająka a.k.a. Pajonk? Jego charakterystyczne zastosowanie pikowanych materiałów było wzorcem do uszycia na miarę tego kompletu. Oczywiście nie jest wykonany tak jak oryginał (co byłoby raczej plagiatem a'la Zara) (if u know what i mean), ale moim zdaniem wygląda świetnie.

White is propably my favourite colour. People say that black is the most timeless, elegant and appropriate for every occasion shade but my relationship with this one has always been... quite hard. I don't know, I quite like it on the others but when I go for total black I feel as if I were going to attend a funeral or somethig. Life is full of colours and happiness so why should we waste it on wearing the darkest shade of all? Flowers blossoming in spring, vanilla ice cream, snow falling during Christmas Eve, these are the best things that white conjures up in my mind. And the funny thing is, we all have our own associations about clothes and it is crucial while choosing outfits - what personally we think about the colour we are wearing. I love white the most paired with blue (like today) or beige (which is propably caused by these days suede mania, new trends coming up, just sayin'). Did you know polish fashion designer Michał Pająk a.k.a. Pajonk? His amazing works with quilted materials made my best friend have this combo sewn for her prom. I borrowed it from her but she wore it just once and as far as I'm concerned wants to sell it, so if you're interested just text me ;)